Hosting zapewnia    Jan Pogocki – homepage

W czym tkwi sekret szczęścia Gogusia?

Kochające się kuzynostwoPomysł na stworzenie postaci Gogusia Kwabotyna, kuzyna Donalda, narodził się w 1948 roku, kiedy Carl Barks potrzebował konkurenta dla swojego głównego bohatera, aby uatrakcyjnić tworzone historyjki. Następnie, by wyposażyć go w wzbudzającą niechęć Donalda przewagę postanowił obdarzyć go niebywałym szczęściem kontrastującym z pechową naturą kaczora. Motyw konfliktu między kuzynami miał w sobie ogromny potencjał i był wielokrotnie wykorzystywany nie tylko przez samego Barksa, ale także przez jego następców. Biorąc pod uwagę ogrom historyjek z udziałem Gogusia w negatywnej roli jaką zwykł w nich odgrywać, można wysnuć wniosek, że jest w tym skojarzeniu tak przeciwstawnych postaci jakiś głębszy sens lub ukryty zamiar. Fani zastanawiają się co sprawiło, że Goguś posiadł tak niewyobrażalne szczęście.

Wszelkie komiksowe próby zbadania sekretu szczęścia Gogusia podejmowane przez kaczych bohaterów okazały się daremne. W historyjce Gladstone’s Terrible Secret (pol. Tajemnica Szczęścia, Kaczor Donald 18/2012) Donald wraz ze swoimi siostrzeńcami stara się odkryć, czemu jego kuzyn zawdzięcza tak wielkie powodzenie w życiu. Zamiast szczęśliwego talizmanu, który ich zdaniem przynosi Kwabotynowi szczęście, odnaleźli dowód jego jedynego życiowego upokorzenia jakim była konieczność podjęcia pracy. Poprzez puentę tej gagowej historii Barks starał się przekazać odbiorcom, że wszystkie kolejne wysiłki podjęte w celu odnalezienia źródła tajemniczego szczęścia Gogusia będą bezcelowe. Sam twórca zresztą nie powracał więcej do tego tematu. Dlaczego jednak postanowił uczynić kuzyna Donalda szczęściarzem?

Niezmiennie dobra passa miała uniemożliwić Gogusiowi zdobycie sympatii czytelnika. Niesamowite szczęście stanowi podstawę tożsamości Gogusia i odbija się na innych cechach jego charakteru. Gnuśność i lenistwo, które z niego wynikają stały się źródłem pychy, którą przejawia w relacji z Donaldem. Oto sąd Barksa o Gogusiu – Nie sądzę, żeby ktokolwiek mógł polubić postać, która dostaje od życia wszystko, co najlepsze, nie podejmując żadnego wysiłku. Ludzie lubią czuć, że inni toczą taką samą walkę o dobra jak oni sami, Goguś natomiast był gościem, który zyskiwał wszystko to o co walczyli nie trudząc się ani trochę.

Stosunek zaś twórcy do Donalda, jakże odmienny – Zawsze czułem, że jestem tak samo pechową osobą jak Donald, który staje się ofiarą wielu niefortunnych okoliczności. Jednakże wydaje mi się, że nie ma takiego człowieka w Stanach Zjednoczonych, który nie mógłby się z nim utożsamiać. On jest wszystkim, każdym, popełnia te same błędy, które my popełniamy.

W zasadzie zagadkę możemy uznać za rozwiązaną – nie ma w niej paranormalnej tajemnicy. Postać Gogusia jest emanacją buntu mistrza przeciw nierówności szans występujących w społeczeństwie. Jedni, z racji przynależności do warstwy uprzywilejowanej materialnie otrzymują „na tacy” wszystko to, o co z wielkim trudem muszą zabiegać inni. Właśnie tacy, hartowani w walce z przeciwnościami, a nawet często przegrywający, są zdaniem Barksa o wiele więcej warci niż dobrze urodzeni szczęściarze.



Jeden komentarz

  1. kaczogród napisał:

    Według Rosy Goguś szczęście odziedziczył po matce, która urodziła się w momencie, gdy malarz kończył malować symbol szczęścia na stodole, wspomniany w komiksie Dona Rosy Splot okoliczności.