Hosting zapewnia    Jan Pogocki – homepage

80 lat Kaczora Donalda

Dzisiejszy jubilat zapisał się w historii Disneya jako postać dynamiczna – prędko bowiem zmienił swój charakter z typowego zwierzęcego awanturnika w Kaczora antropomorfizowanego, obarczonego odpowiedzialnością za losy innych. W dniu 80 urodzin Donalda wypada pochylić się nad kwestią jego tożsamości, ze względu na jej przekłamania w pamięci zbiorowości.

creatioChociaż w Mądrej Kurce rola Donalda ograniczała się do dydaktyzmu i potępiania próżnej postawy, postać spotkała się z niezwykle pozytywną recepcją widzów. Znaczącym czynnikiem wpływającym na wzbudzenie sympatii był z pewnością jedyny w swoim rodzaju głos Kaczora, podkładany przez Clarence’a Nasha. Wytwórnia Disneya szybko zaangażowała więc bohatera do kolejnych produkcji, by wykorzystać jego potencjał polegający na znakomitej sprawdzalności w gagach i sytuacjach slapstickowych (vide Benefis dla sierot). Mimo że Donald otrzymał swój własny pasek komiksowy, jak również zaczął funkcjonować jako samodzielny bohater pierwszoplanowy, w odpowiednim czasie doszło do rozpoczęcia jego reformy. Kamieniem milowym dla rozwoju Kaczora okazało się dokooptowanie do jego środowiska Hyzia, Dyzia i Zyzia, którym musiał służyć jako autorytet.

Polski czytelnik, ze względu na symultaniczne wprowadzenie na rynek twórczości filmowej i komiksowej sygnowanej logo Disneya, nie zdaje sobie sprawy, że Kaczor Donald podlega procesowi uczłowieczania zupełnie jak Tytus Papcia Chmiela. Od 1940 roku, kiedy to powstał pierwszy magazyn z komiksami Disneya (Walt Disney’s Comics and Stories), antropomorfizacja bohatera toczyła się wyłącznie na płaszczyźnie komiksowej, gdyż komediowa natura animacji wzbraniała Donalda przed nabyciem kolejnych ludzkich zachowań. Te, bez zbędnej psychologizacji, pojawiły się u jubilata gdy przygody z postaciami Disneya zaczął tworzyć Carl Barks. Wysyłając Kaczora w podróże na odległe krańce świata (vide Lost in the Andes) oraz skazując go na konfrontacje ze złem pochodzenia ludzkiego, Duckman ukonstytuował Donalda jako obywatela świata. Tym samym, dystans między czytelnikiem a postaciami został radykalnie pomniejszony i pozwalał na stworzenie unikalnej więzi, dzięki której disneyowskie postaci stawały się nie przerysowanymi dydaktycznymi karykaturami, ale przewodnikami po otoczeniu.

W przeciwieństwie do Myszki Miki, Kaczor Donald nie ma predyspozycji, by zmierzyć się z całym światem. Disney potrzebował bohatera bliskiego typowemu odbiorcy filmów, którego autentyczność opierałaby się na uzewnętrznianiu naturalnych przywar – takich jak nerwowość. Fenomenalna filmogeniczność pierzastego kupra zaowocowała jednak wiecznym dysonansem: trudno wyobrazić sobie, by kwękający raptus niósł jakiekolwiek wartości. Polityka Disneya nie traktuje na równi produkcji komiksowych i filmowych, przez co w pamięci zbiorowości utrwala się spłycony wizerunek Kaczora Donalda. Trudno ocenić, czy bardziej ludzki, ipso facto bliższy czytelnikom, Kaczor byłby z marketingowego punktu widzenia mniej atrakcyjny. Oby następne 80 lat były dla disneyowskiego awanturnika równie pomyślne!

Szczegółowy profil postaci ukaże się w trzecim numerze DiPola.



Jeden komentarz

  1. kuperkowo napisał:

    Donald chyba zawsze był moją ulubioną postacią w komiksach. Jego charakter najbardziej lubię w tenpagerach Barksa. To moim zdane uchwycenie sedna jego postaci. Taki właśnie jest Donald. W kreskówkach jest przedstawiany jako kaczor, któremu przytrafiają się różne śmieszne/dziwaczne/niecodzienne wypadki , które czasem wyprowadzą go z równowagi i czasem ma pecha. W tenpagerach Barksa to taka postać ,,mogę być kim mnie autor obsadzi i zawsze będzie to pasowało”. Taki ,,wolny strzelec” , który ima się różnych zawodów i czasem nie do końca wiedzący, że pakuje się w tarapaty.
    Mistrz Carl pisał o nim , że jak dla niego jest ,,to młody kaczor, który dopiero wkroczył w dorosłość i musi zmagać się z rzeczywistością”.
    Donald zawsze wprawiał mnie w miły nastrój i nierzadko patrząc na jego eskapady :) uśmiech z moich ust nie znikał.

    PS. Czekam z niecierpliwością na nr 3 Dipola.